Tradycje Wielkanocne i wiosenne
(...) Od wieków symbolem nadchodzącej wiosny były Święta Wielkanocne. Pierwszymi jej zwiastunami są m.in. bazie wierzbowe, które służyły ludziom jako element dekoracji palm wielkanocnych. Palmy wykonywano z pędów leszczyny lub wierzby, jałowca, z wiech trzciny wodnej, bazi oraz papierowych kwiatów i wstążek. Palma była symbolem życia, przedmiotem sprowadzającym szczęście i powodzenie, wierzono, że z jej pomocą można odwracać czary i niebezpieczeństwa. Po powrocie z kościoła w Niedzielę Palmową, zwaną też Kwietną, ludzie zatykali mniejsze palmy za święte obrazy, przybijali do drzwi lub na szczytach chat, by uchronić dom od niebezpieczeństw m.in. od pożaru. W Wielki Piątek z palm robiono krzyżyki, które umieszczano w ziemi na polu, by zapewnić dobre, obfite plony. Podczas pierwszego wypędzania bydła na pastwisko należało je koniecznie popędzić święconą palmą, zapewniając tym samym zwierzętom zdrowie i chroniąc je przed kradzieżą. W Niedzielę Palmową po wsiach chodziły tzw. "Pucheroki". Byli to chłopcy wysmarowani sadzą, ubrani w kożuch wywinięty wełną na wierzch, w papierowej czapce na głowie. W ręku trzymali siekierkę bądź kijek, w drugiej koszyk, do którego za wygłoszoną orację otrzymywali od gospodarzy datki, najczęściej jajka.
Przez cały czas trwania Wielkiego Tygodnia w chatach robiono porządki: bielono ściany, czyszczono izby, sprzęty, naczynia. Przygotowywano również potrawy, które w Wielką Sobotę święcono. Wędzono więc szynkę i kiełbasę, pieczono chleby, robiono masło i sery.
W Wielki Czwartek milkły dzwony kościelne, a wtedy chłopcy zastępowali je drewnianymi kołatkami, z którymi rano, w południe i wieczór obchodzili kościół tłukąc się nimi przeraźliwie.
Z nastaniem Wielkiego Piątku, jeszcze przed wschodem słońca, ludzie podążali do strumieni gdzie obmywali się w wodzie. Panowało przekonanie, że kto pierwszy dotrze do rzeki ten przez cały rok nie będzie miał wrzodów. Kąpiel taka miała zapewnić zdrowie i urodę, a także oczyścić z wszelkich trosk i zmartwień. W tym dniu powszechnym zwyczajem było rozpalanie ognisk w sadzie. Starano się tak usytuować ognisko, by dym okadzał drzewa, co miało je chronić przed szkodnikami i uczynić owocnymi.
W Wielką Sobotę uczestniczy się w ceremonii święcenia ognia i wody, które według wierzeń obchodzono na pamiątkę umywania rąk przez Piłata i ogrzewania się przy ognisku Apostołów. Ludzie zabierają ze sobą poświeconą wodę, by pokropić nią mieszkanie i napełnić kropielniczki, resztę zaś przechowywano na inne okazje np. kropienie ziarna przed siewem, ziemniaków przed sadzeniem itp.
Najważniejszym momentem w Wielką Sobotę było święcenie pokarmów. Niegdyś przynoszono do poświęcenia taką ilość pokarmów jaką rzeczywiście zjadano podczas świąt. W wielkich koszach wiklinowych znaleźć można było okrągły bochen chleba, całą szynkę, jaja, wianek kiełbasy, garnuszek masła, sól, chrzan, pieprz i ocet. Na samą górę kładziono baranka z cukru lub gipsu. Każda z tych potraw miała swoje znaczenie symboliczne. Szynka symbolizowała Chrystusa ukrzyżowanego, kiełbasa - powrozy, którymi był spętany, ocet i pieprz - napój, jakim Go napojono, pieczywo-chleb jaki Jezus rozdał Apostołom w trakcie ostatniej wieczerzy. Jaja były białe lub barwione za pomocą barwników naturalnych (łupiny cebuli lub młode żyto) na kolor brązowy i zielony. Koszyki przystrajano gałązkami bukszpanu i mirtu. Po powrocie z kościoła pokarm zamykano w komorze i nie wolno było z niego niczego uszczknąć przed rezurekcją. W niektórych miejscowościach w tym dniu kobiety rozbijały gliniane "kwasoki" na żur, na znak zakończenia długiego postu.
Wielką Niedzielę rozpoczynano uroczystą Mszą rezurekcyjną. Po powrocie gospodyni rozdzielała pokarm święcony poprzedniego dnia. Pierwsze spożywano chrzan i pieprz "aby wypalić zło", następnie po dwa jajka, chleb z szynką i kiełbasą, pito do tego kawę z cykorii z mlekiem. Resztki z poświeconych pokarmów nie mogły się poniewierać, dlatego palono, zakopywano, bądź dawano zwierzętom gospodarskim. Ten dzień spędzano w domach, nie wskazane były odwiedziny. Nie wolno też było wykonywać jakiejkolwiek pracy gospodarskiej. Poniedziałek Wielkanocny, zwany tez "Śmigustem" był dniem, w którym od rana polewano się wodą.. Goniono się z wiadrami, konewkami, garnkami, starając się, by nie dać się zaskoczyć innym. Najbardziej "narażone" były dziewczęta, choć oblanie wodą było dla nich wyróżnieniem, oznaczało bowiem powodzenie u chłopców. Dziewczęta polewano, by szybko powychodziły za mąż, kobiety dojrzałe, aby im się dobrze krowy doiły. W tym dniu chodzili po wsi chłopcy z małym wózkiem na dwóch kółkach, tzw.Traczykiem lub ogródkiem, który przybrany był zielenią. Na nim stała figura Chrystusa Zmartwychwstałego bądź baranek wielkanocny. Odwiedzając gospodarzy, wygłaszali wierszyki i prosili o podarunek.
Tak rozpoczynał się kolejny rok pracy, wytyczany przez pory roku.
Autor: Piotr Bujakiewicz
Źródło: http://www.smzk.vip.interia.pl/tradycje_wielkanocne.htm



Wasze komentarze
Brak komentarzy dla tego artykułu.